ZAKAZANY TEREN | version: 12.12.2014 06:54

author: Beatrix
5.0/5 | 3


otwarta butelka huczy, jak muszla

-nie znajdę tutaj takiej dużej

(wrócę, wspomnieniami porównam)



ścieżka nabrzmiała wilgocią ulewy

sprężysta, jak ciało dziewczyny

piach nie wciska ziaren popiołem



jeszcze pamięć hołubi kształtem śladów

moich ażurowych koturnów

dojdę - dwa kilometry z hakiem



dziewiczość wgłębień ciężaru plecaka

rozsycha w oczach i roziskrza

w kwarcu wszczesnorannego słońca



jakże zaostrza kolory i zmysły!

jawi się samotny sznur racic

duże-jak-krowy, w szpic- odyniec!



uczta skończona czas noclegu

dołącza wąż opon roweru

ciekawe kto komu drogi ustąpił?



z trzcin procesją- śpiew i pokłony

tafla jeziora- kadr w odsłonie

kłębek brzóz młodych zamyka mi ścieżkę



znów zakręt - taka perspektywa

w śluzie woda bulgocze basem


LĘGOWISKO PTAKÓW

zakaz wchodzenia

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  
12.12.2014,  Arkadio

My rating

My rating:  

My rating

My rating: