Walec Życia | version: 3.12.2018 13:02
Małymi łyczkami powoli
jesienną wdycham ambrozję
oparta o pień lipowy
mokry rosą październikową
pachnący świeżością kory
Powoli z ciężarem myśli
jeszcze całkiem szarych
odchodzę by usiąść na czymś
może na ławeczce w parku
a może na balu drzewa
w parkowym lasku
Na pniaku
po świeżo ściętym jaworze
odpoczęłam chwilę
wodząc palcami
po wyrazistych białych słojach
mokrych jeszcze od soków
w dotyku ciepłych
Takie piękne było drzewo
ma jeszcze korzenie
częściowo chociaż żyje
Planowa przecinka
Wyższa wyższość
Walec Życia wszystko wyrówna...
Kraków 10/2018
jesienną wdycham ambrozję
oparta o pień lipowy
mokry rosą październikową
pachnący świeżością kory
Powoli z ciężarem myśli
jeszcze całkiem szarych
odchodzę by usiąść na czymś
może na ławeczce w parku
a może na balu drzewa
w parkowym lasku
Na pniaku
po świeżo ściętym jaworze
odpoczęłam chwilę
wodząc palcami
po wyrazistych białych słojach
mokrych jeszcze od soków
w dotyku ciepłych
Takie piękne było drzewo
ma jeszcze korzenie
częściowo chociaż żyje
Planowa przecinka
Wyższa wyższość
Walec Życia wszystko wyrówna...
Kraków 10/2018
Poem versions
- 4.12.2018 15:18
- 4.12.2018 15:18
- 3.12.2018 13:02

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating