pomyliłyśmy się.
Jak to możliwe, że żyjąc z tobą lat tyle,
nie zauważyłam tego, jak mętne masz oczy
Jak cicho oddychasz, nie drażniąc przestrzeni,
głośnym tupotem przerywając tę ciszę...
A ona cię zabija kochana.
Ty nie odeszłaś jak gorsza siostra,
umarłaś zalana łzami bezradności,
oparta zdartymi łokciami o spróchniałą posadzkę.
Mówili, że tak być musi a ty upadłaś bezradnie na kolana,
rozłożyłaś ręce i krzyknęłaś niech się stanie.
Tak głupi nie był nikt.
Ale już cicho, zacerujemy tę dziurę w pończosze,
co piekło gorszyła.
Już świta, więc żyjesz.
nie zauważyłam tego, jak mętne masz oczy
Jak cicho oddychasz, nie drażniąc przestrzeni,
głośnym tupotem przerywając tę ciszę...
A ona cię zabija kochana.
Ty nie odeszłaś jak gorsza siostra,
umarłaś zalana łzami bezradności,
oparta zdartymi łokciami o spróchniałą posadzkę.
Mówili, że tak być musi a ty upadłaś bezradnie na kolana,
rozłożyłaś ręce i krzyknęłaś niech się stanie.
Tak głupi nie był nikt.
Ale już cicho, zacerujemy tę dziurę w pończosze,
co piekło gorszyła.
Już świta, więc żyjesz.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating