Zapasy potworów
Zapasy potworów
Lato pachniało świeżą łąką
Skoro świt skoczyli sobie do gardeł
Tytani zła
Z odmętów piekieł przybyli
Swastyka zawisła nad czerwoną gwiazdą
W zapasach morderczych
Śmierć i zniszczenie, jakiego świat jeszcze nie widział
Zapach lata ustąpił smrodowi pożarów
Żelazo zamieniało się w złom
A ludzkie życie wyceniono po lichwie
Tak nisko, że pewnie nawet diabeł oniemiał
Ruszył naród panów na podbój strefy życiowej
O kilka kroków wyprzedzając pochód rewolucji
Bo przecież bolszewik też czaił się jak Tatarzyn na kozaka
Piękne niebo w jednej chwili pełne polującego ptactwa żelaznego
Swastyka cień rzuciła
Krzykacz z wąsikiem podskakiwał w ekstazie
Tylko cichy naród szeptem modlitwę sklecił
Dawno już zamieniono cerkwie na magazyny
Ale w płaczu drapiąc ziemię zroszona krwią
Sklecono modlitwę
Do Boga miłościwego
W.A.B
22.06. 1941
Lato pachniało świeżą łąką
Skoro świt skoczyli sobie do gardeł
Tytani zła
Z odmętów piekieł przybyli
Swastyka zawisła nad czerwoną gwiazdą
W zapasach morderczych
Śmierć i zniszczenie, jakiego świat jeszcze nie widział
Zapach lata ustąpił smrodowi pożarów
Żelazo zamieniało się w złom
A ludzkie życie wyceniono po lichwie
Tak nisko, że pewnie nawet diabeł oniemiał
Ruszył naród panów na podbój strefy życiowej
O kilka kroków wyprzedzając pochód rewolucji
Bo przecież bolszewik też czaił się jak Tatarzyn na kozaka
Piękne niebo w jednej chwili pełne polującego ptactwa żelaznego
Swastyka cień rzuciła
Krzykacz z wąsikiem podskakiwał w ekstazie
Tylko cichy naród szeptem modlitwę sklecił
Dawno już zamieniono cerkwie na magazyny
Ale w płaczu drapiąc ziemię zroszona krwią
Sklecono modlitwę
Do Boga miłościwego
W.A.B
22.06. 1941

My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
podziwiam wielotematyczne spojrzenie Twojej twórczości - super, pozdrawiamMy rating