Deszcz kwiatów
dzikie kwiaty rosną w środku świętej ziemi
spłukane wodą nie znaczą wiele są mokre
czasem przybłąka się szczerozłoty paw i krzyczy
deszczem tak jak spłukiwane są deszczowe kamienice
ludzie w oknach wyglądają zza kwiatów i pelargonii
śledzą tor spadania deszczu jego krople
uderzają o parapet rozsadza je to co mokre
mokre są zatem dzikie kwiaty które rosną
w środku świętej ziemi
niewiele tak niewiele zrobiono co pomogło
co przestraszyło co nie mogło jeśli piękno
i maski grające flety oboje wiolonczele i tańce
wszystko co spływa z deszczowych kamienic
w trakcie ciemnej niedzieli nocą którą rozsadza
ciemność święta ciemność dzikość tej ciemności
oraz dzikość słońca mokry parapet wśród pelargonii
w ciemności siedzi się po to aby wysiedzieć ciemność
reszta jest nieważna jedynie dzikie krople
palące słońce gdzieś daleko gdzie mieszka
moja mama w słonecznej Kalifornii przecież stało się to
co się stać musiało odpoczynek po deszczu
krople jedna po drugiej o drugą
dusza wśród zwiędłych kwiatów
życie w kropli życie w kropli
to krople tańczą duszę
żywe kwiaty na chmurze
spadają jedna po drugiej deszcz ciemno
w kamienicy
w pokoiku dziecięcym pali się światło
wychodzą deszcze jak ciemne dusze
w długich pelerynach w obszernych
ubraniach w długich frakach aż po księżyc
pod latarniami padają deszcze
spłukane wodą nie znaczą wiele są mokre
czasem przybłąka się szczerozłoty paw i krzyczy
deszczem tak jak spłukiwane są deszczowe kamienice
ludzie w oknach wyglądają zza kwiatów i pelargonii
śledzą tor spadania deszczu jego krople
uderzają o parapet rozsadza je to co mokre
mokre są zatem dzikie kwiaty które rosną
w środku świętej ziemi
niewiele tak niewiele zrobiono co pomogło
co przestraszyło co nie mogło jeśli piękno
i maski grające flety oboje wiolonczele i tańce
wszystko co spływa z deszczowych kamienic
w trakcie ciemnej niedzieli nocą którą rozsadza
ciemność święta ciemność dzikość tej ciemności
oraz dzikość słońca mokry parapet wśród pelargonii
w ciemności siedzi się po to aby wysiedzieć ciemność
reszta jest nieważna jedynie dzikie krople
palące słońce gdzieś daleko gdzie mieszka
moja mama w słonecznej Kalifornii przecież stało się to
co się stać musiało odpoczynek po deszczu
krople jedna po drugiej o drugą
dusza wśród zwiędłych kwiatów
życie w kropli życie w kropli
to krople tańczą duszę
żywe kwiaty na chmurze
spadają jedna po drugiej deszcz ciemno
w kamienicy
w pokoiku dziecięcym pali się światło
wychodzą deszcze jak ciemne dusze
w długich pelerynach w obszernych
ubraniach w długich frakach aż po księżyc
pod latarniami padają deszcze

I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti