Pastorałka z gwoździa

Autore:  bronek z obidzy
5.0/5 | 10


Kładłeś się dolinami, wyżyną zgarbiony.
Ciężko Ci było w górach wyprostować nogi,
a wszyscy, jak świat długi, zamiast wskazać żłóbek,
śpiewali i grali mu, kołysali dzwony.

Ścigały trąbki i basy, goniły organy,
smyczek smagał po plecach, struny kaleczyły
i na co Ci przyszło, po co Ci to było.
Oj! Maluśki, maluśki Jezusku kochany

Aż gdzieś za wsią ostatnią, za ostatnim dymem,
zatrzymały Cię w końcu jakieś proste słowa.
Nie podparte harmonią, symfonią smyczkową,
nie łączone z Jerychem, starym klawesynem.

Odbita z dna kuferka, spod strzechy słomianej,
z próchna rzecznego koła, ileż jeszcze można?
Wyszła Ci na spotkanie pastorałka z gwoździa.
Dla Ciebie najpiękniejsza, kolęda ułomna.

Poem versions


 
COMMENTI


I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

Moja ocena

Z tytułu niby z gwoździa, a w środku tyle przeróżnych ingrediencyj...Chytrze, chytrze zrobione!
I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti: