Leśny sabat
Pająki i pluskwiaki,
skaczą ponad źdźbła trawy.
Muchy i komary,
nad ogniskiem czynią czary.
Leśny sabat!
Leśny sabat!
Tańczą żuki i włochate ćmy,
a zza drzewa wyłania łeb wilk zły.
Nie ma nigdzie już człowieka,
Jego pies myśliwski też nie szczeka.
Sabat, sabat!
Puszczyk się głośno śmieje,
Mrocznie tutaj szumią knieje.
Rozszarpane zwłoki ludzkiego pomiotu,
Pies we wnykach w mękach dokonał żywotu.
Czary, nocne mary!
W lesie każdy zły czyn doczeka kary!
Popularna piosenka, śpiewana przez leśne żyjątka. Nagrana przypadkowo, trzydzieści lat temu, przez znanego zgorzeleckiego pustelnika, Waldemara B., na ważącym dwadzieścia kilogramów magnetofonie szpulowym. Nagranie trafiło w moje ręce, a ja, nauczony eksperymentalnym podejściem kolegi Kosmy do muzyki, puściłem sobie ją od tyłu... I w dziesiątej minucie oto takie rzeczy usłyszałem, co natychmiast na multipoetry wklepałem, gdyż jak wiadomo, tylko tutaj jest prawdziwe życie towarzyskie...
skaczą ponad źdźbła trawy.
Muchy i komary,
nad ogniskiem czynią czary.
Leśny sabat!
Leśny sabat!
Tańczą żuki i włochate ćmy,
a zza drzewa wyłania łeb wilk zły.
Nie ma nigdzie już człowieka,
Jego pies myśliwski też nie szczeka.
Sabat, sabat!
Puszczyk się głośno śmieje,
Mrocznie tutaj szumią knieje.
Rozszarpane zwłoki ludzkiego pomiotu,
Pies we wnykach w mękach dokonał żywotu.
Czary, nocne mary!
W lesie każdy zły czyn doczeka kary!
Popularna piosenka, śpiewana przez leśne żyjątka. Nagrana przypadkowo, trzydzieści lat temu, przez znanego zgorzeleckiego pustelnika, Waldemara B., na ważącym dwadzieścia kilogramów magnetofonie szpulowym. Nagranie trafiło w moje ręce, a ja, nauczony eksperymentalnym podejściem kolegi Kosmy do muzyki, puściłem sobie ją od tyłu... I w dziesiątej minucie oto takie rzeczy usłyszałem, co natychmiast na multipoetry wklepałem, gdyż jak wiadomo, tylko tutaj jest prawdziwe życie towarzyskie...
COMMENTI
AGGIUNGI UN COMMENTO
