O Elizie
Eliza wczoraj ostro spojrzała:
Możem dał powód urazy?
Cisnęła wiankiem rączka jej biała;
Przygryzła wargę pięć razy.
Nie można było gniewu odwrócić
I błagać srogiej nie śmiałem,
Poszedłem smutny z sobą się kłócić
I noc tę całą nie spałem.
Dziś, lubym sama witając głosem,
Oczy wróciła mi swoje!
Cieszy mnie słodkim nadzieja losem,
Ale się jutra znów boję.
Możem dał powód urazy?
Cisnęła wiankiem rączka jej biała;
Przygryzła wargę pięć razy.
Nie można było gniewu odwrócić
I błagać srogiej nie śmiałem,
Poszedłem smutny z sobą się kłócić
I noc tę całą nie spałem.
Dziś, lubym sama witając głosem,
Oczy wróciła mi swoje!
Cieszy mnie słodkim nadzieja losem,
Ale się jutra znów boję.
COMMENTI
AGGIUNGI UN COMMENTO
