(IPOGS, Song) The last tram,Na wojence
Na wojne jechał młodzian raz
na kasztanowej klaczy
Pojechał w błocie aż po pas
lecz wciąż przy warcie baczy
Pojechał w błocie aż po pas
lecz wciąż przy warcie baczy
Za Polskę swe życie oddał,
za kompanów, swych braci
na wojnie jedyne co miał
Przyjaciół, rodzinę, żołnieży na świecie tym zostawił
Żałobne pieśni w sercach brzmią
na grób żołnieża idą
i wredny los tam ciągle klą
by ten czas już przeminą
i wredny los tam ciągle klął
by ten czas już przeminą
On umarł to nie obłuda
wystarczy uwierzyć w cuda
On umarł to nie obłuda
wystarczy uwierzyć w cuda
na kasztanowej klaczy
Pojechał w błocie aż po pas
lecz wciąż przy warcie baczy
Pojechał w błocie aż po pas
lecz wciąż przy warcie baczy
Za Polskę swe życie oddał,
za kompanów, swych braci
na wojnie jedyne co miał
Przyjaciół, rodzinę, żołnieży na świecie tym zostawił
Żałobne pieśni w sercach brzmią
na grób żołnieża idą
i wredny los tam ciągle klą
by ten czas już przeminą
i wredny los tam ciągle klął
by ten czas już przeminą
On umarł to nie obłuda
wystarczy uwierzyć w cuda
On umarł to nie obłuda
wystarczy uwierzyć w cuda

Przypomina mi trochę znaną piosenkę
Pojechał w obce stronypaź na koniku wronym.
O jak ciężkie od smutku ma serce.
Koń niesie go gdzie zechce.
i.t.d.
Ale doceniam