BRUNO

Autore:  jola jarecka
5.0/5 | 11


wychodzi zawsze
stamtąd

bezszelestnie ginie w zaułkach

z rękami w kieszeniach
pełnych nagich kobiet

wzrokiem zaciera ślady

na rynku
kobieta powłóczystą spódnicą
zmiata sierpniowy żar

dwa kroki od ratusza
wyznaczam pokój
w przestrzeni
wyłożony chórem sakralnym

z oknem
może trzema

przez zasłony
prześwituje rzeczywistość
i sklep cynamonowy



 
 
COMMENTI


I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

Moja ocena

Wszyscy jestesmy czasem pensjonariuszami sanatorium pod klepsydrą.
I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

I miei voti

I miei voti:  

Moja ocena

Od dawna nie widziałem tu tak poważnego wiersza. Poważnego poprzez nawiązania do postaci Brunona Schulza. Brawo.
No, od dawna nie widziałem tu tak poważnego wiersza nawiązującego do ważnych postaci. Brawo!
I miei voti:  

I miei voti

I miei voti: