Amulet wieszcza
Byliśmy na riwierze
Prawd
ale nasze
turkusowe diamenty
płoną złem
daję ci kwiaty
ubiegłego
stulecia
tu i w nich jest
przyczyna
dla której istnieję
przyczyna wszystkiego
cały aksjologiczny
świat
obcy ląd wita nas
i żegna
senat oddechów wiary
w silny pąs
pojęć uniwersum
Per aspera ad astra
dlatego
w kategorii piękna i czystości
objąłem urząd
arbitrażu
jestem zatrwożony werdyktem
wieści
o upadku sylaby inicjalnej
nieśmiertelności zodiaków
na jamb akcentowany
tonem lilii
i rozbratem róż,
i letalnością
retardacji snu
Racji stanu
każdy zamysł wyciąga
dłonie po ryż
z innego świata Międzyzdroje
dzieląc języki
na jadalne
i niejadalne
w potędze
kodu miłości papierowej
umieszczonego
u stóp
Czarodziejskiej Góry
gdzie Napfta zawodzi
a oświecone brzegi podmywa, odrzuca
jak idee Settembrini
jak aport psu
którego
alternatywa waży
więcej niż:
dwa gramy platyny
a można było
jutra nie wdrażać
w życie
szlachetne
żadnego geranium
choćbym w kasynie
przegrał ziemię
a zimą patrzył na gwiazdy
z przylądka nadziei
podtrzymam
ciepło
dłońmi oddam je
przedmiotom
a płomień mej duszy
będzie płonął wiecznie
siewca
dobrego oratorstwa
imperatywem Kanta
łez przysposobieniem objęto suflera
na dnie
gdzie zrodzono
z planktonu
etos rekina żarłacza
powstańca
tu nie zmienia się nic mimo lat
rozmnażamy się
wciąż
onomatopeicznie
stosując smugi srebrne
aliteracje
dystyngowane kłamstwa
rzucone w eter
pradolin i szczytów
twego ciała
podążam po nim
zaczynając od incipitu
mijając rym doskonały
dystych na dole z ud dojrzałych
aura świętości
Świtezi ballada
nie pijmy za nie
puenty opowiedzą się same
toast z sacrum
stoicka rozprawa
filozofie rezolucje
clou ocalone
bądźcie pozdrowione!
Prawd
ale nasze
turkusowe diamenty
płoną złem
daję ci kwiaty
ubiegłego
stulecia
tu i w nich jest
przyczyna
dla której istnieję
przyczyna wszystkiego
cały aksjologiczny
świat
obcy ląd wita nas
i żegna
senat oddechów wiary
w silny pąs
pojęć uniwersum
Per aspera ad astra
dlatego
w kategorii piękna i czystości
objąłem urząd
arbitrażu
jestem zatrwożony werdyktem
wieści
o upadku sylaby inicjalnej
nieśmiertelności zodiaków
na jamb akcentowany
tonem lilii
i rozbratem róż,
i letalnością
retardacji snu
Racji stanu
każdy zamysł wyciąga
dłonie po ryż
z innego świata Międzyzdroje
dzieląc języki
na jadalne
i niejadalne
w potędze
kodu miłości papierowej
umieszczonego
u stóp
Czarodziejskiej Góry
gdzie Napfta zawodzi
a oświecone brzegi podmywa, odrzuca
jak idee Settembrini
jak aport psu
którego
alternatywa waży
więcej niż:
dwa gramy platyny
a można było
jutra nie wdrażać
w życie
szlachetne
żadnego geranium
choćbym w kasynie
przegrał ziemię
a zimą patrzył na gwiazdy
z przylądka nadziei
podtrzymam
ciepło
dłońmi oddam je
przedmiotom
a płomień mej duszy
będzie płonął wiecznie
siewca
dobrego oratorstwa
imperatywem Kanta
łez przysposobieniem objęto suflera
na dnie
gdzie zrodzono
z planktonu
etos rekina żarłacza
powstańca
tu nie zmienia się nic mimo lat
rozmnażamy się
wciąż
onomatopeicznie
stosując smugi srebrne
aliteracje
dystyngowane kłamstwa
rzucone w eter
pradolin i szczytów
twego ciała
podążam po nim
zaczynając od incipitu
mijając rym doskonały
dystych na dole z ud dojrzałych
aura świętości
Świtezi ballada
nie pijmy za nie
puenty opowiedzą się same
toast z sacrum
stoicka rozprawa
filozofie rezolucje
clou ocalone
bądźcie pozdrowione!
Poem versions

I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti