tu (Moja Mała Polska) | version: 24.08.2011 10:56
tu wiatr w pamiętniku skiby zapisuje daty swojej obecności
i welony ślubne kładzie na gałęziach biały ornat brzozy
błogosławi polom gdy pług głęboko zanurzony w ziemię
by kamień wyorać stęka pod naporem potu
gdy z kraju ciepłego kominka powracają ptaki
nie uwierzysz że można śmiać się jeszcze głośniej łaskocząc
bose stopy ściernią i nie potrzeba być w żadnym kościele
by strącać pył gwiezdny słuchając organów
tu ziemia wyciąga ręce do piorunów jednocząc tęczą
wodę i ogień w dziecięcy profil na kwiatach poduszki
nakręca zegar Habla i oblicza godziny przestrzeni
ojciec wciąż klepie kosę i biedę śnieg wszystkich zim
na jednym obrusie tylko powroty zawsze inną drogą
przez tą samą furtkę z urwanym zawiasem matka
uczy dzieci pacierza by sama nie zapomnieć
babka przewraca się w grobie wianując wnuka ojcowizną
słoneczne strofy zapisane w ciepłych wilgotnych
ustach jaśminów uparcie wchodzą w krajobraz pamięci
obudzisz mnie szeptem chleba w dzień siódmy
który boli jak ręka wyrwana ze stawu
a z twarzy pajęcze lato schodzi we wrzosy
bliźniacze podobne próchnicy i cierniom
i welony ślubne kładzie na gałęziach biały ornat brzozy
błogosławi polom gdy pług głęboko zanurzony w ziemię
by kamień wyorać stęka pod naporem potu
gdy z kraju ciepłego kominka powracają ptaki
nie uwierzysz że można śmiać się jeszcze głośniej łaskocząc
bose stopy ściernią i nie potrzeba być w żadnym kościele
by strącać pył gwiezdny słuchając organów
tu ziemia wyciąga ręce do piorunów jednocząc tęczą
wodę i ogień w dziecięcy profil na kwiatach poduszki
nakręca zegar Habla i oblicza godziny przestrzeni
ojciec wciąż klepie kosę i biedę śnieg wszystkich zim
na jednym obrusie tylko powroty zawsze inną drogą
przez tą samą furtkę z urwanym zawiasem matka
uczy dzieci pacierza by sama nie zapomnieć
babka przewraca się w grobie wianując wnuka ojcowizną
słoneczne strofy zapisane w ciepłych wilgotnych
ustach jaśminów uparcie wchodzą w krajobraz pamięci
obudzisz mnie szeptem chleba w dzień siódmy
który boli jak ręka wyrwana ze stawu
a z twarzy pajęcze lato schodzi we wrzosy
bliźniacze podobne próchnicy i cierniom
Poem versions
- 15.05.2025 13:01
- 15.05.2025 13:00
- 6.08.2022 15:38
- 24.08.2011 10:56

Moja ocena
"obudzisz mnie szeptem chleba" i mowä tego wiersza.wspaniale...
I miei voti
I miei voti
I miei voti
I miei voti
Moja ocena
... bardzo piękny wiersz, podobnie jak poprzednie, w malarskich nastrojach.