Blada i śpiąca | version: 9.03.2014 20:38
Z dwoma konkretnymi marzeniami chodzę sobie Boże i umieram.
Taka wątła pomimo utrzymującego się zdrowia.
Blada i śpiąca.
Z myślami tak pięknymi lecz, bez działania.
Wszystko, co straciłam, co mnie minęło, mnie teraz zabija.
W szklanej trumnie za moim oknem, dobrze widzisz mnie.
Zmęczona towarzyskim uśmiechem, docieram głębiej siebie.
Ta przykrość, którą mam w oczach przygnębia jednocześnie radując mnie,
bo odczuwam wszystko, nie zobojętniałam.
Jestem wciąż żywa i jednym pchnięciem otwieram swoje okno.
Taka wątła pomimo utrzymującego się zdrowia.
Blada i śpiąca.
Z myślami tak pięknymi lecz, bez działania.
Wszystko, co straciłam, co mnie minęło, mnie teraz zabija.
W szklanej trumnie za moim oknem, dobrze widzisz mnie.
Zmęczona towarzyskim uśmiechem, docieram głębiej siebie.
Ta przykrość, którą mam w oczach przygnębia jednocześnie radując mnie,
bo odczuwam wszystko, nie zobojętniałam.
Jestem wciąż żywa i jednym pchnięciem otwieram swoje okno.
Poem versions
- 25.10.2016 01:12
- 9.03.2014 20:38
COMMENTI
AGGIUNGI UN COMMENTO
