Mamo
Nie policzę zrobionych śniadań
ani uszytych na bale szmatek,
niezwłocznie całowanych ran,
gdy rowerowy zdarzył się wypadek.
Nie wiem, ile cierpliwości kradły
podarte co chwilę rajstopy.
Czy było więcej moich łez, czy twoich,
gdy wpadałam w kłopoty?
W zasięgu cichych starań
bezwiednie mi się żyło.
A gdy teraz próbuję je zliczyć,
mam nieskończony wynik —
miłość.
ani uszytych na bale szmatek,
niezwłocznie całowanych ran,
gdy rowerowy zdarzył się wypadek.
Nie wiem, ile cierpliwości kradły
podarte co chwilę rajstopy.
Czy było więcej moich łez, czy twoich,
gdy wpadałam w kłopoty?
W zasięgu cichych starań
bezwiednie mi się żyło.
A gdy teraz próbuję je zliczyć,
mam nieskończony wynik —
miłość.
COMMENTS
ADD COMMENT
