Ballada o Pleśniaczu

author:  Rafał Gatny
5.0/5 | 10


W tej kalekiej opowieści
Pleśniacz będzie się pleśnił
cierpliwy wróg metafizycznych treści
obleśny obywatel świata
dziadyga o złuszczonych kończynach
gnilny złośliwiec złoczyńca
bękart z niego ojciec ropień
matka gangrena
dobrze się w czasie zakorzenił
zbiera radośnie młode pędy lęku
sam nie pędzi
bo jeśli czegoś brak
to brak takiej potrzeby
trzyma w kieszeni wskazówkowego tchórza
i nic mu nie przecieka w zbutwiałych paluchach
rozdęty z niego wstręt
blisko z liszajem przebiśniegiem pleśni
uradowany wklęsłym światłem
wzdęty pęd
ma w zdrowe tkanki wgląd
spękaną ścianą jego dom
i tu się Pleśniacz w całej zgniłej krasie jawi
ckliwy romantyk
sypie ćwiartkami farby kruchej
za sobą ciągnie czarny ślad
w tępym rozpędzie nie objawia skruchy
w kogo on się wdał
pan butwiejących ścian
niepłatny zabójca wszechrzeczy
wytrwałą brzydotą znaczy teren
z gnilnym uporem
tropi to co zdrowe
mało mu tynków
wsącza się także w podświadome
uczestnik procesji chorych ciał
sypie płatkami suchej skóry
na koniec
zjawi się echem
iluzją poczerniałej bramy
w wyszepcie sczezłych słów
po co ci to
na co
było
żyło
kwitło
potem zgniło



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
24.09.2025,  Ula eM

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
24.09.2025,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: