Jokasta
Tyle czasu poświęconego
Nowemu układowi rzeczywistości
Tyle słów czyichś zmarnowanych
O naszej doskonałości
Z początku niewielkie zgrzyty
Choć pielęgnowane tak skrycie
Z każdym dniem odkrywały
Twoją tęsknotę za chłopięcym życiem
Ofiarować chciałam Ci wszystko
Mogłam dać czego żadne nie miało
Ale czymże nowe stado przy tym
Co matczyne gniazdo dawało
Chwilami trudno mi Ciebie obwiniać
To jakby poza Tobą się działo
Jej czułości, ten niespełniony sen freudowski
Nie Ty, lecz to, mi serce złamało
Z całą do Ciebie, teściowo, sympatią
Ale nie bez Twojej winy
Nie doczekasz się w najbliższym czasie
Swojego Syna rodziny
Nowemu układowi rzeczywistości
Tyle słów czyichś zmarnowanych
O naszej doskonałości
Z początku niewielkie zgrzyty
Choć pielęgnowane tak skrycie
Z każdym dniem odkrywały
Twoją tęsknotę za chłopięcym życiem
Ofiarować chciałam Ci wszystko
Mogłam dać czego żadne nie miało
Ale czymże nowe stado przy tym
Co matczyne gniazdo dawało
Chwilami trudno mi Ciebie obwiniać
To jakby poza Tobą się działo
Jej czułości, ten niespełniony sen freudowski
Nie Ty, lecz to, mi serce złamało
Z całą do Ciebie, teściowo, sympatią
Ale nie bez Twojej winy
Nie doczekasz się w najbliższym czasie
Swojego Syna rodziny

My rating
My rating
My rating
My rating