***

author:  Marcin Lorek
5.0/5 | 4


My dzieci ciemności
zapomniane przez Boga
wykute w blasku nocy z kamienia
kochankowie mroku i mgły

Wyrzeźbieni w granicie
z bólem i cierpieniem pod powiekami
skórą zrywaną pasami
zdartymi łokciami odgniecionymi kolanami

Dobrzy troskliwi na później odkładani
życia alternatywy zbyt banalni
żywe organizmy zabawki mechaniczne
dla słabych żywiciele

Tak trwamy w bytu godzinach
za życia zapomniani
zbyt światłoczuli przerażeni cieniowstrętem
na dróg rozstajach wierzby płaczące

W cieniu drzew wilcze echa
kochani gdy pieprzycie się
z naszymi demonami
nie znając nas wcale

Bierzcie bierzcie kto da więcej
ile waży dusza jak wiele kosztuje serce
wyznawcy złotówek i złotych klamek
wszyscy umrzemy w samotności nad ranem
------------------------
Marcin Lorek
24.07.2022



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: