Karuzela
Ona pusta sobie stała
Na koniki swe czekała
Na dzieciaki
i obsługę
A godziny były długie
Nawet karły się z niej śmiały, że jej obrót
Jest dość mały
Dni mijały
I miesiące
A to deszcz
A to słońce
Potem dziura
No i rdza
Wiek nie dawał już uroku
Nie pomogły nawet w mroku zachęcania:
„Ja zapraszam do siadania
Na mej osi z koła czasu
Usiądź śmiało
Siadywały tu dzieciaki
Jeden taki z lizakami w kształcie sowy
I fruuuwał nią wokół głowy starszych panów
Jakby fanów
Czyściusieńkich
Wygolonych
Uśmiechniętych
Wysłowionych
Inne matki spoglądały
Ach! Jak dobrze ma ten mały
Gdy zlizał swoja sówkę
Już dzwonili po taksówkę
Podchodzili do ramienia
Mówiąc mi
Do zobaczeeeenia”
Na koniki swe czekała
Na dzieciaki
i obsługę
A godziny były długie
Nawet karły się z niej śmiały, że jej obrót
Jest dość mały
Dni mijały
I miesiące
A to deszcz
A to słońce
Potem dziura
No i rdza
Wiek nie dawał już uroku
Nie pomogły nawet w mroku zachęcania:
„Ja zapraszam do siadania
Na mej osi z koła czasu
Usiądź śmiało
Siadywały tu dzieciaki
Jeden taki z lizakami w kształcie sowy
I fruuuwał nią wokół głowy starszych panów
Jakby fanów
Czyściusieńkich
Wygolonych
Uśmiechniętych
Wysłowionych
Inne matki spoglądały
Ach! Jak dobrze ma ten mały
Gdy zlizał swoja sówkę
Już dzwonili po taksówkę
Podchodzili do ramienia
Mówiąc mi
Do zobaczeeeenia”

Moja ocena
pierwsze cztery strofy bardzo fajnie się kręcądalsza część już rozregulowana ;)
lekko psychodeliczny wesołomiasteczkowy rytm
prosty jarmarczny rym budują fajny klimacik
gdyby ostatnia część równomierniej się kręciła... ;)