Zwłoki
choć dwadzieścia lat w zapasie
nie przeżyłam ani roku
żyję wczoraj, ginę w czasie
dniami chowam się po zmroku
zapominam o przyszłości
jutro wspomnę za lat parę
nim obedrą skórę kości
gdy spróchnieją stawy stare
może żalu pełne zwłoki
nie przebaczą ludzkiej winy
nocą zaczną stawiać kroki
poszukując lepkiej gliny
na żar łypiąc w drugim ciele
wnet wypełzną spod kanapy
zanim bruzdy twarz wypiele
te już chwycą go w swe łapy
wtedy zrodzę się na nowo
w sen bogata biedna w duszę
trzykroć zdrowsza daję słowo
lepsze jutro w siebie wmuszę
nie przeżyłam ani roku
żyję wczoraj, ginę w czasie
dniami chowam się po zmroku
zapominam o przyszłości
jutro wspomnę za lat parę
nim obedrą skórę kości
gdy spróchnieją stawy stare
może żalu pełne zwłoki
nie przebaczą ludzkiej winy
nocą zaczną stawiać kroki
poszukując lepkiej gliny
na żar łypiąc w drugim ciele
wnet wypełzną spod kanapy
zanim bruzdy twarz wypiele
te już chwycą go w swe łapy
wtedy zrodzę się na nowo
w sen bogata biedna w duszę
trzykroć zdrowsza daję słowo
lepsze jutro w siebie wmuszę

My rating
My rating