W Tatrach
Westchnięcie niczym wiosenny wiatr.
Szybko, szybko w górę strzelistych Tatr!
Wzburzonych włosów gruby pęk.
Szybciej! Nim nas strwoży lęk.
Jak żyta kłosy złote tak
dziewczęce włosy. Wpięty kwiat.
Dalej mknę w górę Tatr,
pcha mnie do przodu halny wiatr.
Dwa szczyty stoją jędrne, tak
gładkie jak jedwabiu płat.
I znów westchnienie z piersi mknie
i oba szczyty w górę pnie.
Szybciej! Nim nastanie świt!
Już coraz bliżej wędrówki kres.
Pędzę jakby mnie gonił bies.
Odpiął się od włosów kwiat.
I gdzieś za łóżko do kurzu wpadł.
Ciepły wiatr twarz mi smaga.
Purpurą wschodzi jak Słońce policzek.
Z źródła trysnął cieniutki strumyczek...
Opieram twarz o stromy stok.
Gorący jak piec, bały jak śnieg.
Umęczył mnie strasznie ten bieg.
Podziwiam twego ciała kraj,
góry, włosów kłosy i malutki gaj.
I zszedł już rumieniec,
halny przestał wiać.
Za moment kogut swój hymn zacznie piać.
Uśmiecham się i wzdycham cichutko.
Szkoda, że to trwa tak krótko...
Niech inni chwalą Alpy, Himalaje,
ja przy naszych Tatrach zostaje!
Szybko, szybko w górę strzelistych Tatr!
Wzburzonych włosów gruby pęk.
Szybciej! Nim nas strwoży lęk.
Jak żyta kłosy złote tak
dziewczęce włosy. Wpięty kwiat.
Dalej mknę w górę Tatr,
pcha mnie do przodu halny wiatr.
Dwa szczyty stoją jędrne, tak
gładkie jak jedwabiu płat.
I znów westchnienie z piersi mknie
i oba szczyty w górę pnie.
Szybciej! Nim nastanie świt!
Już coraz bliżej wędrówki kres.
Pędzę jakby mnie gonił bies.
Odpiął się od włosów kwiat.
I gdzieś za łóżko do kurzu wpadł.
Ciepły wiatr twarz mi smaga.
Purpurą wschodzi jak Słońce policzek.
Z źródła trysnął cieniutki strumyczek...
Opieram twarz o stromy stok.
Gorący jak piec, bały jak śnieg.
Umęczył mnie strasznie ten bieg.
Podziwiam twego ciała kraj,
góry, włosów kłosy i malutki gaj.
I zszedł już rumieniec,
halny przestał wiać.
Za moment kogut swój hymn zacznie piać.
Uśmiecham się i wzdycham cichutko.
Szkoda, że to trwa tak krótko...
Niech inni chwalą Alpy, Himalaje,
ja przy naszych Tatrach zostaje!

My rating
Moja ocena
erotyczno patriotycznie ;)czemu to szczyty tylko z jednym się kojarzą?
anatomicznie ujmując tak im do kobiecości jak kawałkowi skały do poduszki...
ale do rzeczy
od "do przodu halny wiatr" wiersz bardzo "szczytuje" szczyty szczyty szczyt - tak dobrze jednej nocy to nawet góralki nie mają
tyle też tam halnego że może nie tylko przelecieć ale i wywiać ;)
ale
za samą jurność juhaśną korzec gwiazdek się należy :)
Moja ocena
dwa teksty w jednym.ciekawa konstrukcja, ale chyba ze stratą dla całości.
od "opieram twarz jest całkiem" inny obraz. lepszy? chyba tak.
pointa zostawiłbym dla części powyżej. w swej prostocie do niej bardziej pasuje. nad pozostałą częścią bym jeszcze popracował, bo ma potencjał. i to duży.
My rating