WYZWANIE
Przybądź do mnie lęku
nie dręcz mnie z oddali
zarzuć swe obręcze
ściskaj z całą mocą
niech oczy wyjdą na wierzch
jęzor się wywali
By nie było do rymu
przepadła łatwizna
niech bym wstąpił do klatki
z głową pochyloną
Choć ty jesteś zjawą
niby nierealną
wierzę w ciebie
już świt
Wstaje dzień
i co dalej
nie wiem
nie dręcz mnie z oddali
zarzuć swe obręcze
ściskaj z całą mocą
niech oczy wyjdą na wierzch
jęzor się wywali
By nie było do rymu
przepadła łatwizna
niech bym wstąpił do klatki
z głową pochyloną
Choć ty jesteś zjawą
niby nierealną
wierzę w ciebie
już świt
Wstaje dzień
i co dalej
nie wiem

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating