Narysuję...
Narysuję węglem
mnogość kształtów
subtelności linii
grą światła i cienia
Płótno już tęsknoty pełne
spływa węgla wilgocią
ubrana w sznur klejnotów
załamany pryzmat na skórze
Pachnie już dreszczem
skrada się pod powierzchnię
rozpływa niesione krwiobiegiem
spod na wpół przymkniętych powiek
gorący oddech zagryzione usta
trwają w bezmiarze czasu
Jeszcze tylko palcem
na lśniącej skórze
delikatnie rozetrę
kryształów cienie
spływające po nagiej skórze
Spojrzę na to dzieło
moje największe
rysowane pamięcią
na płótnie
spłynę przyjemnym dreszczem
w zachwycie
--------------------------
Marcin Lorek
09.02.2022
mnogość kształtów
subtelności linii
grą światła i cienia
Płótno już tęsknoty pełne
spływa węgla wilgocią
ubrana w sznur klejnotów
załamany pryzmat na skórze
Pachnie już dreszczem
skrada się pod powierzchnię
rozpływa niesione krwiobiegiem
spod na wpół przymkniętych powiek
gorący oddech zagryzione usta
trwają w bezmiarze czasu
Jeszcze tylko palcem
na lśniącej skórze
delikatnie rozetrę
kryształów cienie
spływające po nagiej skórze
Spojrzę na to dzieło
moje największe
rysowane pamięcią
na płótnie
spłynę przyjemnym dreszczem
w zachwycie
--------------------------
Marcin Lorek
09.02.2022

My rating
My rating
My rating
My rating