Ptasi zamysł
A gdybym był ptakiem,
jaskółką lub jakąś wroną,
to też przecież żywy organizm jak człowiek,
czy mając wiatr w skrzydłach,
myślałbym o śmierci, czy żyłbym lat tysiąc?
lecąc ptasią żeglugą, patrząc na łby z góry.
Jaki by miała smak woda dla dzioba, i czy byłaby przezroczysta?
jakbym świat rozumiał ptasim móżdżkiem,
chyba że byłbym kukułczym jajem,
posklaczyłbym się w obcych gniazdach,
wyrastając na nielota lub pięknego łabędzia.
Chciałoby mi się nieba, latał bym dzień cały.
A gdybym był ptasim włóczęga,
szukałabym zimą ziarna, a jesienią okruchów chleba,
to czy chciałoby mi się
tych chmur i silnych skrzydeł?
Ja jestem człowiekiem, tu i teraz,
nie ptakiem, taki żywy organizm został wybrany
dla mnie w trwającej czasoprzestrzeni - Nie obrosłem w piórka.
Mimo iż nie jestem ptakiem,
a cieniem ludzkim, to nielotem już byłem i włóczęgą,
szukałem chleba, dobroci w szklance wody.
Rozkołysała zmysły deszczowa pogoda,
krzyczę wróć miła - na życia wody,
tam gdzie zawsze wracają do gniazd ptaki,
i korony drzew się zielenią co roku.
Ze wszystkich stron świata,
wybrałem drogę do ciebie luba,
twoje przegryzione wargi,
od zawsze mnie kuszą,
i na zawsze tak już będzie.
A twoje lico się czerwieni,
jak te maki na łąkach,
miłość od zawsze prowadzi nas ku sobie,
już nam nic nie zabrania - rozebraliśmy się ze wstydu,
będziemy jak łabędzie - na zawsze, dla siebie.
© ®obert Ratajczak - Moje wiersze
jaskółką lub jakąś wroną,
to też przecież żywy organizm jak człowiek,
czy mając wiatr w skrzydłach,
myślałbym o śmierci, czy żyłbym lat tysiąc?
lecąc ptasią żeglugą, patrząc na łby z góry.
Jaki by miała smak woda dla dzioba, i czy byłaby przezroczysta?
jakbym świat rozumiał ptasim móżdżkiem,
chyba że byłbym kukułczym jajem,
posklaczyłbym się w obcych gniazdach,
wyrastając na nielota lub pięknego łabędzia.
Chciałoby mi się nieba, latał bym dzień cały.
A gdybym był ptasim włóczęga,
szukałabym zimą ziarna, a jesienią okruchów chleba,
to czy chciałoby mi się
tych chmur i silnych skrzydeł?
Ja jestem człowiekiem, tu i teraz,
nie ptakiem, taki żywy organizm został wybrany
dla mnie w trwającej czasoprzestrzeni - Nie obrosłem w piórka.
Mimo iż nie jestem ptakiem,
a cieniem ludzkim, to nielotem już byłem i włóczęgą,
szukałem chleba, dobroci w szklance wody.
Rozkołysała zmysły deszczowa pogoda,
krzyczę wróć miła - na życia wody,
tam gdzie zawsze wracają do gniazd ptaki,
i korony drzew się zielenią co roku.
Ze wszystkich stron świata,
wybrałem drogę do ciebie luba,
twoje przegryzione wargi,
od zawsze mnie kuszą,
i na zawsze tak już będzie.
A twoje lico się czerwieni,
jak te maki na łąkach,
miłość od zawsze prowadzi nas ku sobie,
już nam nic nie zabrania - rozebraliśmy się ze wstydu,
będziemy jak łabędzie - na zawsze, dla siebie.
© ®obert Ratajczak - Moje wiersze

My rating
My rating