Dzikość języka
Dzikość języka
Podróżowałem po twoim ciele
jak po mapie
wzrokiem potajemnie
Zdobywałem twoje piersi
niczym wzgórza nieodkryte
Przemierzałem od stóp aż po szyje
niczym spragniony wędrowiec
Aromat bergamotki
lawendy
orchidei
feromonem twojej skóry
A twoje ciało
niczym bezludna wyspa
jeszcze nikt tu nie był
Zapach zmysły pobudzał
za dnia i nocą
Na łożu pościelonym ciałem
bezwstydnie rozłożyłaś swoje uda
bym dzikością języka
zdobywał szczyty twoich doznań
© ®obert Ratajczak-Moje wiersze
Podróżowałem po twoim ciele
jak po mapie
wzrokiem potajemnie
Zdobywałem twoje piersi
niczym wzgórza nieodkryte
Przemierzałem od stóp aż po szyje
niczym spragniony wędrowiec
Aromat bergamotki
lawendy
orchidei
feromonem twojej skóry
A twoje ciało
niczym bezludna wyspa
jeszcze nikt tu nie był
Zapach zmysły pobudzał
za dnia i nocą
Na łożu pościelonym ciałem
bezwstydnie rozłożyłaś swoje uda
bym dzikością języka
zdobywał szczyty twoich doznań
© ®obert Ratajczak-Moje wiersze

My rating
My rating
My rating