Dzieci
Nie działa już magiczny pocałunek
Na zdarte kolana
Nie ma wędrówki ludów do sypialni
Ani koszmarów, które rozgania kakao
Znikła plastelina ze ścian
Klepsydra mierząca długość
Szczotkowania zębów po cukierkach
Nie pachnie oliwka
Ani nie odbija się od szyb głośny
Dziecięcy śmiech
Nie przeklinam w duszy
Bo na podłodze nie ma klocków lego
Choć za tym najmniej tęsknię
To nie wiem, choć kolekcjonuję chwile,
kiedy to było po raz ostatni
W pamięci grzebię
Spoglądając w górę na dzieci
Wyższe dziś o trzy głowy
A tak niedawno mieściły się w dłoniach moich
Na zdarte kolana
Nie ma wędrówki ludów do sypialni
Ani koszmarów, które rozgania kakao
Znikła plastelina ze ścian
Klepsydra mierząca długość
Szczotkowania zębów po cukierkach
Nie pachnie oliwka
Ani nie odbija się od szyb głośny
Dziecięcy śmiech
Nie przeklinam w duszy
Bo na podłodze nie ma klocków lego
Choć za tym najmniej tęsknię
To nie wiem, choć kolekcjonuję chwile,
kiedy to było po raz ostatni
W pamięci grzebię
Spoglądając w górę na dzieci
Wyższe dziś o trzy głowy
A tak niedawno mieściły się w dłoniach moich

My rating
My rating
My rating
My rating