Spadam

author:  Ann Marie Lech
0.0/5 | 0


Lecę, w bezdenną pustkę zwaną zatraceniem
I ciepło mi i zimno zarazem.

Ja spadam, muskam palcami ręce wyciągnięte
chichoczę przy tym, przez zaciśnięte do krwi wagi.

I czuję metaliczny posmak, gdy spadam,
tam, gdzie już nic nie boli i nie trapi.

Spadłam, w bezdenną pustkę zwaną zatraceniem
i już nie ma drogi wstecz, jestem ja, ciepło i ciemność.

Jak pięknie jest nie czuć.



 
COMMENTS