Siłacz

author:  ALbin
5.0/5 | 4


Gdy podniosłem wreszcie sztangę, były brawa,
a chwilami wręcz owacje na stojąco.
Aż tu nagle ktoś dokłada z lewa, z prawa
do tej sztangi dwa ciężarki na bieżąco.

Znowu dźwigam, daję radę, nie ma sprawy.
Tłum radośnie do oklasków składa dłonie.
I znów znikąd tu pojawia się dwóch panów:
nowy ciężar znów po każdej sztangi stronie.

Ja nerwowo się pochylam, tłum w skupieniu
gryzie palce, a ja z tyłu, za plecami,
mam dwóch panów, którzy zaraz po tej walce
wnet z nowymi się pojawią ciężarami.

Sztanga w górze, tłum szaleje, ja na sędziów
patrzę tylko i na sygnał muszę czekać.
Wreszcie jest! Rzucam ją na wprost i do szatni
po wysiłku tym natychmiast chcę uciekać.

Ale tłum skanduje głośno moje imię
i na szali coraz więcej kilogramów.
Chcę opuścić tę kręcącą się machinę
oraz pozbyć się tych dwóch natrętnych panów.

I choć trzeszczą mi kolana, znowu muszę
w olimpiadzie tej codziennej wystartować
i przeżywać od początku te katusze,
co dzień z życiem wciąż na nowo się siłować.


Albin

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

@

siłacz



tłum skanduje głośno moje imię
i na szali coraz więcej kilogramów.
Chcę opuścić tę kręcącą się machinę
oraz pozbyć się tych dwóch natrętnych panów. to mi sie wydaje super
15.01.2021,  batuda

My rating

My rating:  
15.01.2021,  batuda

My rating

My rating: