Świni sen
Nie ogląda świnia nieba,
bo i po co,
gdy w korycie jest, co trzeba,
w dzień i nocą.
Świnia głowy nie zadziera,
dla niej ważne tu i teraz –
korytiera.
Czasem kot przychodzi do niej
po śniadaniu,
opowiada jej o nocnym
polowaniu.
Ze łzą w oku świnia siedzi,
chłonąc kota wypowiedzi
jak spowiedzi.
– Ty naprawdę gnałeś w lesie
polne myszy?
Pożerałeś, patrząc w niebo
w leśnej ciszy?
Często marzy o wolności,
żeby w słońcu wygrzać kości
ku radości.
– Już mam dosyć – mówi świnia –
tego chlewu.
Jak by cudnie było móc się
przyjrzeć niebu.
Ciągle myśli o wyprawie,
lecz czy ziści się na jawie?
Prawie, prawie.
– Jeśli chcesz – powiada kot –
to drzwi otworzę
i wypuszczę z chlewu cię
o nocnej porze.
Tam do lasu popędzimy,
całą nockę porządzimy
i pośpimy.
W lesie trufle są pod ziemią
i żołędzie.
Będziesz głodna, to wyżerkę
znajdziesz wszędzie.
Tu się świnia zatrzymuje,
coś ten plan jej nie pasuje,
irytuje.
– Zaraz, chwila, ja mam szukać
pożywienia?
Do wyprawy takiej znajdź sobie
jelenia!
Mam po nocy szukać tego,
co w korycie mam, kolego?
Ty lebiego!
Aż się w końcu doczekała
dworu świnia,
bo na zewnątrz stała duża
biała skrzynia.
Na szyneczki i golonki
oraz boczek do wędzonki.
Koniec mrzonki.
Albin
bo i po co,
gdy w korycie jest, co trzeba,
w dzień i nocą.
Świnia głowy nie zadziera,
dla niej ważne tu i teraz –
korytiera.
Czasem kot przychodzi do niej
po śniadaniu,
opowiada jej o nocnym
polowaniu.
Ze łzą w oku świnia siedzi,
chłonąc kota wypowiedzi
jak spowiedzi.
– Ty naprawdę gnałeś w lesie
polne myszy?
Pożerałeś, patrząc w niebo
w leśnej ciszy?
Często marzy o wolności,
żeby w słońcu wygrzać kości
ku radości.
– Już mam dosyć – mówi świnia –
tego chlewu.
Jak by cudnie było móc się
przyjrzeć niebu.
Ciągle myśli o wyprawie,
lecz czy ziści się na jawie?
Prawie, prawie.
– Jeśli chcesz – powiada kot –
to drzwi otworzę
i wypuszczę z chlewu cię
o nocnej porze.
Tam do lasu popędzimy,
całą nockę porządzimy
i pośpimy.
W lesie trufle są pod ziemią
i żołędzie.
Będziesz głodna, to wyżerkę
znajdziesz wszędzie.
Tu się świnia zatrzymuje,
coś ten plan jej nie pasuje,
irytuje.
– Zaraz, chwila, ja mam szukać
pożywienia?
Do wyprawy takiej znajdź sobie
jelenia!
Mam po nocy szukać tego,
co w korycie mam, kolego?
Ty lebiego!
Aż się w końcu doczekała
dworu świnia,
bo na zewnątrz stała duża
biała skrzynia.
Na szyneczki i golonki
oraz boczek do wędzonki.
Koniec mrzonki.
Albin

My rating