Świni sen

author:  ALbin
5.0/5 | 1


Nie ogląda świnia nieba,
bo i po co,
gdy w korycie jest, co trzeba,
w dzień i nocą.

Świnia głowy nie zadziera,
dla niej ważne tu i teraz –
korytiera.

Czasem kot przychodzi do niej
po śniadaniu,
opowiada jej o nocnym
polowaniu.

Ze łzą w oku świnia siedzi,
chłonąc kota wypowiedzi
jak spowiedzi.

– Ty naprawdę gnałeś w lesie
polne myszy?
Pożerałeś, patrząc w niebo
w leśnej ciszy?

Często marzy o wolności,
żeby w słońcu wygrzać kości
ku radości.

– Już mam dosyć – mówi świnia –
tego chlewu.
Jak by cudnie było móc się
przyjrzeć niebu.

Ciągle myśli o wyprawie,
lecz czy ziści się na jawie?
Prawie, prawie.

– Jeśli chcesz – powiada kot –
to drzwi otworzę
i wypuszczę z chlewu cię
o nocnej porze.

Tam do lasu popędzimy,
całą nockę porządzimy
i pośpimy.

W lesie trufle są pod ziemią
i żołędzie.
Będziesz głodna, to wyżerkę
znajdziesz wszędzie.

Tu się świnia zatrzymuje,
coś ten plan jej nie pasuje,
irytuje.

– Zaraz, chwila, ja mam szukać
pożywienia?
Do wyprawy takiej znajdź sobie
jelenia!

Mam po nocy szukać tego,
co w korycie mam, kolego?
Ty lebiego!

Aż się w końcu doczekała
dworu świnia,
bo na zewnątrz stała duża
biała skrzynia.

Na szyneczki i golonki
oraz boczek do wędzonki.
Koniec mrzonki.

Albin



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
25.09.2022,  Ula eM