narodziny

author:  Dominika Fenrich
5.0/5 | 7


klęczę na czarnej od nocy podłodze,
z kartką papieru w lewej ręce
i piórem w prawej,
księżyc przygląda się ciekawski,
myśli „co za wariatka”.
a ja znowu jestem w stanie błogosławionym,
na moment przed urodzeniem wiersza.
oczy błyszczące,
usta lekko rozchylone,
czekam..
„tu dum”,
„tu dum”
bije serce.
nagle ręka podrywa się w spazmie,
długopis pluje atramentową krwią,
gwiazdy świecą mocniej,
anielskie dziecko przychodzi na świat.
rozkłada nieśmiało oblepione
wyobraźnią skrzydła,
otwiera szeroko wielkie oczy metafory,
grad słów uderza w nocną ciszę,
roztłukuje na dobre szklany sen
czający się pod powiekami.
oto narodziło się dziecko natchnienia.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
01.03.2012,  kania

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
13.03.2011,  Kajotka

My rating

My rating:  
13.03.2011,  kate

My rating

to w taki sposób rodzą się wiersze? Jak więc umierają?
My rating: