Mrekstaza
Padłam twarzą w mrowisko.
Zatopiłam się po uszy
w czarną, tętniącą życiem maź.
Zespolona,
jednym bytem się stając,
falowałam.
Niczym odwłok królowej.
A mrówki gryzły,
kąsały namiętnie.
Cienka granica
między bólem, a ekstazą.
Już rozumiem Telimenę.
Zatopiłam się po uszy
w czarną, tętniącą życiem maź.
Zespolona,
jednym bytem się stając,
falowałam.
Niczym odwłok królowej.
A mrówki gryzły,
kąsały namiętnie.
Cienka granica
między bólem, a ekstazą.
Już rozumiem Telimenę.

My rating
My rating