Po omacku
Idąc wciąż po omacku
coraz częściej rozpoznaję kształty
ludzkich intencji, nie jestem już troglodytą
z platońskiej jaskini.
Poczułam wyliniałą fakturę prawdy
pod zranionymi ogłupiałymi
od ciągłego poznawania dłońmi,
które miały zatracić możliwość pojmowania.
Rozpoznaję
Naznaczone wypłowiałe dumne dobro.
Nie chcę już szeptać imion niegodziwców
Tylko wykrzyczeć swoje.
coraz częściej rozpoznaję kształty
ludzkich intencji, nie jestem już troglodytą
z platońskiej jaskini.
Poczułam wyliniałą fakturę prawdy
pod zranionymi ogłupiałymi
od ciągłego poznawania dłońmi,
które miały zatracić możliwość pojmowania.
Rozpoznaję
Naznaczone wypłowiałe dumne dobro.
Nie chcę już szeptać imion niegodziwców
Tylko wykrzyczeć swoje.

My rating