MODLITWA
Smętna powtarzalność dni
ptaki tną niebo na kawałki
pomimo huków samolotów
i metalicznie dymiącej ulicy
przydrożna staroświecka jabłoń
przechodzi cyklicznie metamorfozę
od kwiatków zielonych owoców
po spadanie liści i dźwiganie śniegu
ludzie pędzą jakby było coś bardziej
ważnego od miłości i śmierci
miłość odpada w moim przypadku
zostaje śmierć
nikt nie musi przepraszać
wszystko zabliźni się w czasie
to rzecz naturalna
czasami wiatr przygoni morowe powietrze
tempo zwalnia jak na powtórce z kadru
ktoś szuka detali i przyczyn
spokojnie patrzę ponad
na mgły pełzające po zboczach wzgórz
w pierwszych promieniach słońca
to jest moja poranna modlitwa
Bojda Krzysztof
ptaki tną niebo na kawałki
pomimo huków samolotów
i metalicznie dymiącej ulicy
przydrożna staroświecka jabłoń
przechodzi cyklicznie metamorfozę
od kwiatków zielonych owoców
po spadanie liści i dźwiganie śniegu
ludzie pędzą jakby było coś bardziej
ważnego od miłości i śmierci
miłość odpada w moim przypadku
zostaje śmierć
nikt nie musi przepraszać
wszystko zabliźni się w czasie
to rzecz naturalna
czasami wiatr przygoni morowe powietrze
tempo zwalnia jak na powtórce z kadru
ktoś szuka detali i przyczyn
spokojnie patrzę ponad
na mgły pełzające po zboczach wzgórz
w pierwszych promieniach słońca
to jest moja poranna modlitwa
Bojda Krzysztof

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Wzruszające :) Łapie za serducho :-)My rating
My rating