Jeden dar
Nie lękam się twych objęć
Nie boję się twych kar
Bo wierzę że każdy
ma w sobie ten JEDEN DAR
Wiem że kiedyś i Ty
zapukasz do mych drzwi
Otworzę je w tedy Ci
Lecz wiedz że nie zagrozisz mi
Będę już wiedzieć że
nadszedł mój czas
I zniknął
ten JEDEN DAR
Z radością przywitam Cię
I życie oddam swe
Jak równy równemu
Rzucę się w objęcia Twe
Bo choć świat okrutny jest
Wierzyć będę że
Ten JEDEN DAR którym życie jest
Nie opuścił nigdy mnie
Nie boję się twych kar
Bo wierzę że każdy
ma w sobie ten JEDEN DAR
Wiem że kiedyś i Ty
zapukasz do mych drzwi
Otworzę je w tedy Ci
Lecz wiedz że nie zagrozisz mi
Będę już wiedzieć że
nadszedł mój czas
I zniknął
ten JEDEN DAR
Z radością przywitam Cię
I życie oddam swe
Jak równy równemu
Rzucę się w objęcia Twe
Bo choć świat okrutny jest
Wierzyć będę że
Ten JEDEN DAR którym życie jest
Nie opuścił nigdy mnie

Jeden dar
Niemocne to pisanie, dlatego nie daję oceny. I na dodatek kolejny ort typu "wtedy".Wiem, upierdliwa jestem, jednak w tej upierdliwości wyznaję zasadę tzw. uszanowania majestatu poezji. Niekoniecznie patetycznej; satyra jak najmilej widziana ;)