odpust

author:  Eryka
5.0/5 | 1


czasami jak kłębki cukrowe
przyleci czułość z głowy do głowy
czasami jak obważanek marmurkowy
potoczy się dobroć z oczu do oczu
czasem zbyt balonowe słowo
puszy się i pęka
kapiszon bez serca startuje ku górze
i spada na głowy wiernych przed kościołem
piszczałki i trąbki wybrzmiewają odpust
zupełnie jak hejnał w porze obiadowej
czasami jest jeszcze na takim straganie
patyk od lizaka który smakowany
łamie w silnych rękach
kolorowa słomka z przezroczystej folii
na drucianej blaszce pożar uczuć wznieca
cukier karmelowy
najsłodsza udręka



 
COMMENTS


My rating

ach, jooo, powiedział krecik.
@Urok
Statystycznie rzecz biorąc, Urocza Klu, ja lubię swojego nicka:) Jakoś się przyzwyczaiłem. Owszem jest to wyjście... ale, cóż - ja nie lubię się dzielić - ani sukcesem, ani porażką:) nawet z samym sobą.:-)
My rating:  

;)

tak się tworzą statystyki wietrze;) to jest odpowiedź na Twoje dwa ostatnie wpisy, na forum:)
11.02.2011,  Eryka