Sen...?

author:  Edyta
5.0/5 | 1


Patrzę na Ciebie,
Spotykam Twój wzrok,
Jest połączenie...

Wyciągam dłoń,
Nie cofasz się,
Chwytam Cię za ramie i przyciągam do siebie...

Przytulam Cię...
Mocno...
Dotyk Twojej skory, kiedy przesuwam rękę po Twoich plecach jest elektryzujący...

Czuje, że nie utrzymam dłużej przepelniajacego mnie smutku,
żalu,
bólu..

Wiem, że Tobie mogę pokazać moja dusze...
Wtulam twarz w Twój policzek,
Łzy same zaczynaja płynąc strumieniem...

Przesuwam dłoń na Twój kark,
Czuje Twoje włosy pod palcami niemal kazdą komórką mego ciała...
Zupełnie jak podczas spaceru po łące,
Kiedy źdźbła trawy łaskoczą wyciągnięte dłonie...

Uczucie między nami jest jak płomień, w którym się spalam...
Który sprawia, ze po łzach za chwile nie będzie śladu...
Wyparują...

Boże, to wszystko jest tak prawdziwe,
Namacalne,
Rzeczywiste...

Nagle budzę się...
Jestem sama...
3:30 nad ranem...



 
COMMENTS


My rating

My rating: