Wyzwolona
Otwieram oczy... Nie ma nic.
Pustka. Bose stopy dotykają zimnej podłogi, która zwiastuje nudną codzienność.
Ułożony dawno plan, uległ zatarciu. Szarość dnia zapowiada kolejną kopię dnia powszedniego...
Dokąd zmierza niewykorzystany czas? Co dzieje się z utraconą chwilą, której za każdym razem żałujemy?
Jak przeżyć życie, wykorzystując każdy moment?...
Pewnego dnia budzi mnie wiatr...
Letni, orzeźwiający. Okryta delikatną koszulą, stąpam po miękkiej trawie. Czas zdaje się być pojęciem względnym. Samotnie stoję nad brzegiem morza, czując na plecach słony powiew wolności.
Jestem sam na sam ze sobą, prawdziwa, bez głosów wsparcia i osądu, indywidualna do granic możliwości. Egoistyczna, samolubna i wyzwolona.
Spoglądam w przeszłość i widzę niedokończone zdania, niewypowiedziane słowa...
Stracony czas którego nie wróci żadna siła.
Bezradność przemijania jest tak ogromna i bolesna że przytłacza oddech w piersi. Ból niespelnionych planów, marzeń i miłości staje się gorzkim smakiem w ustach.
Ocieram łzy, spoglądając w przyszłość...
Każdy dzień, minuta, sekunda są częścią naszego wyboru. Potrzeba samotności, daje szansę na poznanie siebie, wybór priorytetu. Układam kolejny plan z nadzieją na sięgnięcie gwiazd, na dotyk zimnej morskiej fali na rozgrzanych stopach o poranku, na miękkiej trawie po której stąpam bez cienia żalu i wszelkich obowiązków.
Tylko ja, moja dusza, wiatr, trawa i spokojne morze...
Wolność ponad granice. Spełnienie samotności. Nadzieja na przyszłość, zatracenie codzienności w próżni marzeń. Wędrówka do wnętrza siebie...
Każdy powinien wybrać się w swoją.
Mój czas nadszedł, czuje! Wracam za chwile, gdy znajdę siebie!
See you
Pustka. Bose stopy dotykają zimnej podłogi, która zwiastuje nudną codzienność.
Ułożony dawno plan, uległ zatarciu. Szarość dnia zapowiada kolejną kopię dnia powszedniego...
Dokąd zmierza niewykorzystany czas? Co dzieje się z utraconą chwilą, której za każdym razem żałujemy?
Jak przeżyć życie, wykorzystując każdy moment?...
Pewnego dnia budzi mnie wiatr...
Letni, orzeźwiający. Okryta delikatną koszulą, stąpam po miękkiej trawie. Czas zdaje się być pojęciem względnym. Samotnie stoję nad brzegiem morza, czując na plecach słony powiew wolności.
Jestem sam na sam ze sobą, prawdziwa, bez głosów wsparcia i osądu, indywidualna do granic możliwości. Egoistyczna, samolubna i wyzwolona.
Spoglądam w przeszłość i widzę niedokończone zdania, niewypowiedziane słowa...
Stracony czas którego nie wróci żadna siła.
Bezradność przemijania jest tak ogromna i bolesna że przytłacza oddech w piersi. Ból niespelnionych planów, marzeń i miłości staje się gorzkim smakiem w ustach.
Ocieram łzy, spoglądając w przyszłość...
Każdy dzień, minuta, sekunda są częścią naszego wyboru. Potrzeba samotności, daje szansę na poznanie siebie, wybór priorytetu. Układam kolejny plan z nadzieją na sięgnięcie gwiazd, na dotyk zimnej morskiej fali na rozgrzanych stopach o poranku, na miękkiej trawie po której stąpam bez cienia żalu i wszelkich obowiązków.
Tylko ja, moja dusza, wiatr, trawa i spokojne morze...
Wolność ponad granice. Spełnienie samotności. Nadzieja na przyszłość, zatracenie codzienności w próżni marzeń. Wędrówka do wnętrza siebie...
Każdy powinien wybrać się w swoją.
Mój czas nadszedł, czuje! Wracam za chwile, gdy znajdę siebie!
See you

My rating
My rating
My rating
My rating