No cóż
Przyznaję, brakło mi natchnienia
jak biegaczowi czasem brakuje tchu.
Zaczerpnęłam oddechu, spokoju i snu
i jak kiedyś szukałam ożywienia.
Na nic mi ten nieśmiały blask słońca,
bo siedzę tak jakby w głuszy,
brak słów, kolejny raz w duszy
a ja jak na wygnaniu czekam końca.
Tłumiłam swe myśli jeszcze żywe
i pióro jakby parzyło dłonie
teraz mi na wskroś pulsują skronie
a słowa choć żywe przytuliły pokrzywę.
I wierzcie moi mili, Pisarze i Lekarze Dusz,
ten nadmiar emocji mi nie służy.
Teraz swój bagaż mam hen za duży,
wracam na tę drogę, brakuje mi tego, no cóż..
I pisać chce i słowa w kartkę wycierać
bo znów mi ta swawola zacznie doskwierać..
jak biegaczowi czasem brakuje tchu.
Zaczerpnęłam oddechu, spokoju i snu
i jak kiedyś szukałam ożywienia.
Na nic mi ten nieśmiały blask słońca,
bo siedzę tak jakby w głuszy,
brak słów, kolejny raz w duszy
a ja jak na wygnaniu czekam końca.
Tłumiłam swe myśli jeszcze żywe
i pióro jakby parzyło dłonie
teraz mi na wskroś pulsują skronie
a słowa choć żywe przytuliły pokrzywę.
I wierzcie moi mili, Pisarze i Lekarze Dusz,
ten nadmiar emocji mi nie służy.
Teraz swój bagaż mam hen za duży,
wracam na tę drogę, brakuje mi tego, no cóż..
I pisać chce i słowa w kartkę wycierać
bo znów mi ta swawola zacznie doskwierać..

My rating
Moja ocena
Bardzo mądre, a to się liczy :)My rating
My rating
My rating