***
mam bebechy wypełnione kartkami
to słowa zapisane na przejechanych biletach
serwetkach
papierze do dupy
a czasem w notesie z czarnym kotem
lubię czarne koty
a jeszcze bardziej szylkretowe
włączam radio
niemiecki spiker zapowiada
opady i gwałtowne burze
burze…
one zawsze są gwałtowne
tak jak życie
kiedy próbujesz się z nim pojednać
i brać je takie jakim jest
jedyny wybór masz wtedy
kiedy idziesz do burdelu
i za marną stówę
wybierasz sobie dziwkę
a one szczerzą swoje zęby
jak małpy w cyrku
czekające na uderzenie batem
ustawione w szeregu
rozbierają cię z forsy
myślisz że burdel to jedyne rozwiązanie?
świat to jeden wielki burdel
każdy dzień bez niej
jest jak tania kurwa
która da ci dupy
bez krztyny uczucia
zastanawiam się nad
tymi staruszkami
z którymi sypiam w jednym domu
wynajęte mieszkanie
za kilka euro
tanie żarcie
smród śmierci
butelka
i notes z wierszami
zegar wciąż tyka
czasem muszę go nakręcać
robię to ze strachu
żeby nie stanął
czy są jakieś przyjemniejsze rzeczy?
jej piersi
zgrabne nogi
i tyłek jak odlany z brązu
spojrzenie
dotyk
zapach
niebo
cyrk
i Sonata Księżycowa
przechodząca przez próg wynajętego domu
jak modelki z Vogue’a
odkładam wszystko na potem
kładę na zimnym stole
mam wrażenie że jest to stół sekcyjny
gdy przyjdzie pora
wypruję bebechy
ale teraz myślę o niej
i czytam Potockiego
może jeszcze nie jest za późno
aby napisać do niej
przyznać się do powolnej agonii
może jednak nie jest za późno…
Trenku
to słowa zapisane na przejechanych biletach
serwetkach
papierze do dupy
a czasem w notesie z czarnym kotem
lubię czarne koty
a jeszcze bardziej szylkretowe
włączam radio
niemiecki spiker zapowiada
opady i gwałtowne burze
burze…
one zawsze są gwałtowne
tak jak życie
kiedy próbujesz się z nim pojednać
i brać je takie jakim jest
jedyny wybór masz wtedy
kiedy idziesz do burdelu
i za marną stówę
wybierasz sobie dziwkę
a one szczerzą swoje zęby
jak małpy w cyrku
czekające na uderzenie batem
ustawione w szeregu
rozbierają cię z forsy
myślisz że burdel to jedyne rozwiązanie?
świat to jeden wielki burdel
każdy dzień bez niej
jest jak tania kurwa
która da ci dupy
bez krztyny uczucia
zastanawiam się nad
tymi staruszkami
z którymi sypiam w jednym domu
wynajęte mieszkanie
za kilka euro
tanie żarcie
smród śmierci
butelka
i notes z wierszami
zegar wciąż tyka
czasem muszę go nakręcać
robię to ze strachu
żeby nie stanął
czy są jakieś przyjemniejsze rzeczy?
jej piersi
zgrabne nogi
i tyłek jak odlany z brązu
spojrzenie
dotyk
zapach
niebo
cyrk
i Sonata Księżycowa
przechodząca przez próg wynajętego domu
jak modelki z Vogue’a
odkładam wszystko na potem
kładę na zimnym stole
mam wrażenie że jest to stół sekcyjny
gdy przyjdzie pora
wypruję bebechy
ale teraz myślę o niej
i czytam Potockiego
może jeszcze nie jest za późno
aby napisać do niej
przyznać się do powolnej agonii
może jednak nie jest za późno…
Trenku

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating