Ukojenie
Niech świat zapłacze nad krwi rozlewem
Gdy rozczłonkowane ciało upycham pod zlewem
Gdy wzywa policja i komandosów grono
Gdy w końcu zajmuję się duszą umęczoną
Niech niebo opadnie, czerwienią zapłonie
Gdy przykładam do twarzy rozpalone dłonie
Gdy nie łączą się w żalu lecz tylko cierpieniu
Gdy przegryzam swe wargi w czystym ukojeniu
Gdy rozczłonkowane ciało upycham pod zlewem
Gdy wzywa policja i komandosów grono
Gdy w końcu zajmuję się duszą umęczoną
Niech niebo opadnie, czerwienią zapłonie
Gdy przykładam do twarzy rozpalone dłonie
Gdy nie łączą się w żalu lecz tylko cierpieniu
Gdy przegryzam swe wargi w czystym ukojeniu

My rating
My rating
My rating