smutno
smutno mi boże
tyś ojcem stworzeń
tobie oddana
padam na kolana
nie proszę uchroń mnie od wichrów dnia
nadzieją natchnij, gdy sił mi brak
nie straszne życie, gdy idę wciąż z nadzieją twą,
gdy obok ktoś podaje dłoń
gdym ciebie pełna mocarzem staję się
i tylko tęsknię do innych światów
kuchni z makatką, zboża z bławatkiem
być tu jest czasem ponad me siły
lecz mam twą moc i miłość, i idę
tyś ojcem stworzeń
tobie oddana
padam na kolana
nie proszę uchroń mnie od wichrów dnia
nadzieją natchnij, gdy sił mi brak
nie straszne życie, gdy idę wciąż z nadzieją twą,
gdy obok ktoś podaje dłoń
gdym ciebie pełna mocarzem staję się
i tylko tęsknię do innych światów
kuchni z makatką, zboża z bławatkiem
być tu jest czasem ponad me siły
lecz mam twą moc i miłość, i idę

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating