Kierowca szkolnego autokaru
co nienazwane nie istnieje
kierowca szkolnego autokaru miał na imię Jan
pobłażliwie śmiał się gdy pobiegliśmy w krzaki
podglądać przykrótkie futerka sikających dziewczyn
(on jeden nie dostrzegał w młodocianych oczach
błysku tych przyszłych gwałcicieli czy impotentów)
kierowca szkolnego autokaru, wtedy
na postoju w lesie
śmiejąc się z nas jęknął
i na chwilę zgiął w pół
jak scyzoryk, by zaraz znowu otworzyć
nazwał źródło bólu "starość nie radość"
a to był rak kręgosłupa
kierowca szkolnego autokaru miał na imię Jan
pobłażliwie śmiał się gdy pobiegliśmy w krzaki
podglądać przykrótkie futerka sikających dziewczyn
(on jeden nie dostrzegał w młodocianych oczach
błysku tych przyszłych gwałcicieli czy impotentów)
kierowca szkolnego autokaru, wtedy
na postoju w lesie
śmiejąc się z nas jęknął
i na chwilę zgiął w pół
jak scyzoryk, by zaraz znowu otworzyć
nazwał źródło bólu "starość nie radość"
a to był rak kręgosłupa

My rating
Moja ocena
a jednak rozgadanyładnie sentencjonalnie otwarty
świetnie spuentowany w zakończeniu
a pomiędzy za bardzo efekciarski
ale daje radę ;)
@wiatr-w-oczy
A może i Tadeusz? Ale wtedy wiersz byłby o jeszcze 2 sylaby bardziej przegadany. ;)My rating
Cholera, Jan? Nie Tadeusz?My rating
wiersz - opowieść - Jestem na TAK!