Matryce
za każdym razem wymawiasz mnie inaczej
jakbyś rozsnuwał godzinę
na mniejsze części momentu
tkał i zacieśniał przestrzeń
przechodząc przez nią trzykrotnie
tam gdzie nas zabrakło
tu gdzie nas nie ma
gdzieś gdzie nas nigdy nie będzie
bo rozproszył się czas
w niezawinionych mrugnięciach
pozamykany stałością uchwyconych twarzy
poukładał tęsknoty zupełnie inaczej
w jakich kolorach rodzą się twoje myśli
jakim smakiem umierają powiedziane słowa
jakbyś rozsnuwał godzinę
na mniejsze części momentu
tkał i zacieśniał przestrzeń
przechodząc przez nią trzykrotnie
tam gdzie nas zabrakło
tu gdzie nas nie ma
gdzieś gdzie nas nigdy nie będzie
bo rozproszył się czas
w niezawinionych mrugnięciach
pozamykany stałością uchwyconych twarzy
poukładał tęsknoty zupełnie inaczej
w jakich kolorach rodzą się twoje myśli
jakim smakiem umierają powiedziane słowa

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating