podróż
przyszłam do was ostrożnie
prosto z gór
stromymi szlakami zeszłam
tak by znów
nie połamać nóg
teraz włosy pachną mi piaskiem
oddycham wolna, jest we mnie bursztyn i sól
w moich płucach zagnieździł się
ptak o czerwonym języku
a ta wielka błękitna pustka
obmywa mi stopy swoim chłodnym dotykiem
prawie nie mam już miejsca na ból
prosto z gór
stromymi szlakami zeszłam
tak by znów
nie połamać nóg
teraz włosy pachną mi piaskiem
oddycham wolna, jest we mnie bursztyn i sól
w moich płucach zagnieździł się
ptak o czerwonym języku
a ta wielka błękitna pustka
obmywa mi stopy swoim chłodnym dotykiem
prawie nie mam już miejsca na ból

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating