Wakacje

author:  Pokutnik
5.0/5 | 4


Gwoli ścisłości Ja nie skłamałem
może ocean słony zapełniałem
pomny wszystkiego tego co było
niechaj się spełni, drogo się marzyło

To co widoczne kurtyną się stało
bo to co w środku scenę załamało
upadek srogi uczucia bólu
ja nie skłamałem nie ma już muru

A gdy już gruzy podstawą się staną
zegnę ponownie prawe kolano
i oddam cześć w tym co zbudowano
niech ludzie z prawdą na plecach powstaną

ocean słony kroplą zapełniony
Ci co rozumieją niech biją pokłony
a grono ciemnoty niech milknie na wieki
ich rozum od prawdy jest bardzo daleki

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
15.07.2017,  mroźny