Zbawienny deszcz
Czegoś nam zabrakło...
Zrozumienia?
Ciepła?
Czasu?
Może siebie?
Teraz stoję na deszczu
bez parasola.
Moknę.
Moknę sama
a Twoja postać rozmazuje się w oddali..
Wracasz?
Nie, to złudzenie
poświaty próbującej
przebić się przez kłęby chmur
a może wytwór mojej wyobraźni...?
Odchodzisz coraz dalej,
coraz mocniej pada
a ja coraz bardziej sama
stoję dalej
i czekam na słońce.
Zrozumienia?
Ciepła?
Czasu?
Może siebie?
Teraz stoję na deszczu
bez parasola.
Moknę.
Moknę sama
a Twoja postać rozmazuje się w oddali..
Wracasz?
Nie, to złudzenie
poświaty próbującej
przebić się przez kłęby chmur
a może wytwór mojej wyobraźni...?
Odchodzisz coraz dalej,
coraz mocniej pada
a ja coraz bardziej sama
stoję dalej
i czekam na słońce.

My rating