łabędzie leniwie
łabędzie leniwie
płyną po błękicie
złota tafla snów
wyśnionych
pod naszym własnym niebem
lekko drży
niepewnością nowego dnia
to nic
nie boję się
chyba nie
złota nić
oplata nasze dłonie
płoną wskazówki zegara
w kominku gdzie myśli i wspomnienia
podsycają ogień
białe wino
wypełnia słodyczą
zmęczone serce
kiwasz głową w zadumie
i klaszczesz z zachwytem
a ja przecież tylko
żongluję wersami
płyną po błękicie
złota tafla snów
wyśnionych
pod naszym własnym niebem
lekko drży
niepewnością nowego dnia
to nic
nie boję się
chyba nie
złota nić
oplata nasze dłonie
płoną wskazówki zegara
w kominku gdzie myśli i wspomnienia
podsycają ogień
białe wino
wypełnia słodyczą
zmęczone serce
kiwasz głową w zadumie
i klaszczesz z zachwytem
a ja przecież tylko
żongluję wersami

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating