Kacper
Zapowiadał się wspaniały dzień. Wyszłam na balkon. Promienie słoneczne łaskotały mnie figlarnie po twarzy. Zmrużyłam oczy. Co za cudowne uczucie!Zachwycił mnie błękit nieba. Było takie spokojne, bez jednej chmurki. Ptaki ukryte w koronach drzew na przemian przekrzykiwały się w swoich trelach tworząc niesamowity, cudowny wręcz koncert . Oddycham świeżym, rześkim marcowym powietrzem. Pomyślałam, że dla takich chwil warto żyć, że należy je celebrować, podziwiać, zachwycać się nimi . Dobry Bóg podarował nam te wszystkie cuda, żebyśmy korzystali z nich do woli, kiedy tylko tego zapragniemy. Nawet, kiedy daje nam kopniaki, to przecież wystarczy chłonąć to piękno przyrody, otulić się lekkim wiatrem,poczuć miękkość trawy pod stopami, posłuchać muzyki przyrody i nabrać siły do walki z trudami życia. Zawsze czekam na wiosnę. Ona nie tylko jest synonimem budzącego się życia, ale dla mnie jest czymś tajemniczym, nieodmiennie fascynującym, tym, co pozwala mi układać życie ciągle od nowa, Jak to dobrze, że dzisiaj sobota i nie muszę nigdzie się spieszyć. Cóż jeszcze może mi umilić ten poranek? Oczywiście moja ulubiona muzyka i filiżanka aromatycznej kawy. W tym euforycznym wręcz nastroju wróciłam do do kuchni, by włączyć czajnik. Zakłóciła mi go na chwilkę myśl o wczorajszej rozmowie z Iwoną. Jej synek miał operację tętniaka , ale już nic nie zagrażało jego życiu. To dlaczego mam dziwne wrażenie, że coś nie tak poszło? Nie wolno mi tak myśleć, nie wolno kusić losu . Spojrzałam przez okno i uśmiechnęłam się. W taki dzień można tylko się cieszyć, tylko myśleć o szczęściu, tylko podziwiać, marzyć, odpoczywać Uwielbiam ten czas, kiedy wiosna z impetem przegania zimę. Ziemia pachnie świeżością, kwiaty przebijają się nieśmiało przez jej powierzchnię, drzewa obsypują pączki, które lada moment rozwiną się w zielone, soczyste liście A jednak coś mnie niepokoiło. Skąd to rozkojarzenie? Dlaczego nie czuję smaku kawy? Dlaczego wydaje mi się dziegciem przyprawiona? Głośno , wręcz z determinacją skarciłam się, żeby przegnać natrętne myśli: przestań! Otrząśnij się! Czarnowidzka od urodzenia" W końcu wstałam od stołu i energicznie zaczęłam przemierzać przestrzeń od drzwi do okna. Co się ze mną dzieje? Znowu spojrzenie za okno. Słońce kusi do wyjścia na spacer. Niebo nadal bezchmurne zaprasza. Za chwilkę wyjdę z domu i przegonię głupie rozważania i wątpliwości. Z tych rozmyślań wyrwał mnie przenikliwy dźwięk telefonu. Zatrzymałam się i czułam, jak krew odpływa mi z twarzy, drżą ręce. Nie odbiorę! Cholera! Nie odbiorę!! Kto śmie zakłócić mi ten spokojny czas? Podświadomie czułam, że usłyszę coś złego. Po chwili znowu zadzwonił. A niech tam! Spławię intruza. Przerażająca cisza po drugiej stronie i zapłakany głos Iwonki : " Emilko.....nie mogę mówić" Świat runął mi na głowę. Zesztywniałam. Poczułam , jak ktoś powoli wbija mi nóż w serce tak, żebym poczuła, żeby bardziej bolało Zawirowało mi w głowie. Łzy bezradności i nieopisanej rozpaczy spływały mi po policzkach i łkając powtarzałam: nie wierzę, nie wierzę, to nieprawda! Zobaczyłam ciemne mroczki przed oczami i wyrwał mi się z piersi dziki skowyt. NIE!!!!! Kurwa mać!!! Dlaczego!!NIE!!! NIE! NIE! To nie tak powinno być!!! Telefon wypadł mi z ręki., z furią rzuciłam filiżankę z kawą na posadzkę. Patrzyłam na strugi czarnej cieczy rozpryskującej się po ścianie i ze ściśniętym gardłem wyrzucałam z siebie słowa buntu, złości, gniewu. Przeklinając wybiegłam na balkon. Gdzie jesteś Boże???!!! Dlaczego pozwoliłeś temu niewinnemu dziecku odejść? Dlaczego zadałeś jego rodzicom cios prosto w w serce? Błękitne niebo przybrało złowrogi wygląd. Miałam wrażenie, że za chwilę z całą siłą uderzy o ziemię i zamieni ją w olbrzymi krater Ujrzałam kłębiaste, szybko przesuwające się ołowiane chmury, groźne i nieprzyjazne. Ptaki zamilkły, jakby schowały się ze strachu. Może to mój krzyk je spłoszył? Czar pięknego wiosennego poranka prysł, rozwiał się w złowieszczym mroku. To jakiś diabelski żart, ironia losu, Tak nie może być, to musi być koszmarny sen !!!! Czym to dziecko zawiniło!!??To Ty Boże zatrzasnąłeś przed nim drzwi do życia??!! Dlaczego nie wyrwałeś go z rąk śmierci? Nie było Cię tam? Przecież jesteś wszędzie! W czym Ci zawiniło?! Odpowiedz mi, daj jakiś znak!!!Wytłumacz! Ile pięknych zdarzeń, doznań je pozbawiłeś? Ilu dobrych ludzi mogło poznać na swej drodze życia? Nie pomyślałeś o tym? Dlaczego nie dałeś mu tej szansy??!! Pstryknąłeś sobie palcami, zabrałeś jego niewinną duszę, odwróciłeś głowę i obojętnie odszedłeś?To przecież było ich jedyne dziecko?? Wiesz o tym dobrze. Jeżeli to Ty Boże, to wytłumacz mi kim jesteś? Okrutny, mściwy, pastwiący się nad swoim dziełem?! Po co?To tak wygląda Twoja miłość do ludzi? Zabierz ją do tych, którzy w nią wierzą. Ja jej nie chcę! Nie chcę też żyć w tak niesprawiedliwym, beznadziejnym świecie! W Twoim świecie. Potrafisz to zrozumieć? Przecież jesteś wszechmocny, wszechwiedzący, nie ma dla Ciebie rzeczy niejasnych. Mówią też, że jesteś miłosierny. Okaż swoje miłosierdzie. Jaki ono ma kształt, wymiar? I nie mów mi, że mój ludzki rozum tego nie pojmie. Przetłumacz mi swoje boskie rozumienie na moje ludzkie. Znajdziesz dla mnie jakieś wytłumaczenie? A co powiesz pogrążonym w rozpaczy rodzicom? Jak mają dalej żyć? Pocieszysz ich? Potrafisz naprawić swój błąd? Tak "dobry" Boże.....okrutne są Twoje pomyłki! Wiem co powiesz! Bóg dał, Bóg zabrał...taki boski sloganik i "po herbacie".
Wyczerpana opadam na fotel i przymykam oczy. Moje ciało staje się odrętwiałe, a serce zwalnia swój rytm Zrozumiałam, że jestem bezsilna, że nic nie mogę. Nie chcę myśleć, nie chcę czuć, nie chcę oddychać....nic już nie chcę! Z tego letargu wyrywa mnie dźwięk telefonu.. Odbieram ": Tu Iwona. Kacper czuje się dobrze. Będzie żył. Jestem szczęśliwa!!" Trwaj mój śnie! Trwaj! Trwaj w nieskończoność!
Czy muszę otworzyć oczy Boże?
Emi
Wyczerpana opadam na fotel i przymykam oczy. Moje ciało staje się odrętwiałe, a serce zwalnia swój rytm Zrozumiałam, że jestem bezsilna, że nic nie mogę. Nie chcę myśleć, nie chcę czuć, nie chcę oddychać....nic już nie chcę! Z tego letargu wyrywa mnie dźwięk telefonu.. Odbieram ": Tu Iwona. Kacper czuje się dobrze. Będzie żył. Jestem szczęśliwa!!" Trwaj mój śnie! Trwaj! Trwaj w nieskończoność!
Czy muszę otworzyć oczy Boże?
Emi

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating