Ślub
Przychodzi jak co dzień
niespodziewanie wskakuje na kolana
gruby kot, co żre liście
z drzewa mądrego
wstaje, siada, je – żre
rzyga
modlitwa in spe
rzyga, ociera pot
liście mu szkodzą
Pije kawy potok
słów wypełnia szczelnie pomieszczenie
dżin z tym i z tym
bez lodu, bo nie lubi lodu
martini wstrząśnięte wolnością,
bo ją lubi
Chodzi, czeka bez skarpet na
talerzu dobry chleb z dobrego domu
Niespodziewanie.
Jak co dzień.
Brudny od wycierania sadzy palec
odmówił wycierania sadzy
z brudnych korytarzy.
Oczy bolały.
Zgasło światło
mokre zapałki milczały.
Smutek został zaślubiony
złudzenie poślubiło smutek.
Fanfary
Jak co dzień.
Miau
(Tekst z powstającej książki "Rzeczy i Ludzie")
niespodziewanie wskakuje na kolana
gruby kot, co żre liście
z drzewa mądrego
wstaje, siada, je – żre
rzyga
modlitwa in spe
rzyga, ociera pot
liście mu szkodzą
Pije kawy potok
słów wypełnia szczelnie pomieszczenie
dżin z tym i z tym
bez lodu, bo nie lubi lodu
martini wstrząśnięte wolnością,
bo ją lubi
Chodzi, czeka bez skarpet na
talerzu dobry chleb z dobrego domu
Niespodziewanie.
Jak co dzień.
Brudny od wycierania sadzy palec
odmówił wycierania sadzy
z brudnych korytarzy.
Oczy bolały.
Zgasło światło
mokre zapałki milczały.
Smutek został zaślubiony
złudzenie poślubiło smutek.
Fanfary
Jak co dzień.
Miau
(Tekst z powstającej książki "Rzeczy i Ludzie")

@ MaryPe
Kłaniam się po staropolsku.My rating
***
kupię tę książkęMy rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating