Ślub

author:  Jerzy Kaśków
5.0/5 | 9


Przychodzi jak co dzień
niespodziewanie wskakuje na kolana
gruby kot, co żre liście
z drzewa mądrego
wstaje, siada, je – żre
rzyga
modlitwa in spe
rzyga, ociera pot
liście mu szkodzą

Pije kawy potok
słów wypełnia szczelnie pomieszczenie
dżin z tym i z tym
bez lodu, bo nie lubi lodu
martini wstrząśnięte wolnością,
bo ją lubi

Chodzi, czeka bez skarpet na
talerzu dobry chleb z dobrego domu
Niespodziewanie.
Jak co dzień.
Brudny od wycierania sadzy palec
odmówił wycierania sadzy
z brudnych korytarzy.

Oczy bolały.
Zgasło światło
mokre zapałki milczały.
Smutek został zaślubiony
złudzenie poślubiło smutek.

Fanfary
Jak co dzień.

Miau



(Tekst z powstającej książki "Rzeczy i Ludzie")



 
COMMENTS


@ MaryPe

Kłaniam się po staropolsku.

My rating

My rating:  

***

kupię tę książkę
28.02.2017,  MaryPe

My rating

My rating:  
28.02.2017,  MaryPe

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
28.02.2017,  mroźny

My rating

My rating:  
27.02.2017,  renee

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
27.02.2017,  A.L.

My rating

My rating:  

My rating

My rating: