Rzeczywistość
Wciąż mijam te same puste twarze,
Ten sam tępy wzrok wbity w szare chodniki.
Marionetki ciągle popychane przez rzeczywistość.
Smutną melodią tulą się do snu
Świadomi tego, że jutro nic się nie zmieni.
Oddech mają oziębły i twarz jakby pobladłą,
Dusza uleciała na potrzeby sił wyższych.
Nikt tu nie jest indywidualny,
Przecież społeczeństwo się jednoczy,
Grają w tą samą grę,
Mimo różnych ról są tacy sami,
Szarzy jak te chodniki.
Kto im pomoże?
Kto przerwie ten amok i fałszywość?
Kto?
Ten sam tępy wzrok wbity w szare chodniki.
Marionetki ciągle popychane przez rzeczywistość.
Smutną melodią tulą się do snu
Świadomi tego, że jutro nic się nie zmieni.
Oddech mają oziębły i twarz jakby pobladłą,
Dusza uleciała na potrzeby sił wyższych.
Nikt tu nie jest indywidualny,
Przecież społeczeństwo się jednoczy,
Grają w tą samą grę,
Mimo różnych ról są tacy sami,
Szarzy jak te chodniki.
Kto im pomoże?
Kto przerwie ten amok i fałszywość?
Kto?

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating