List do poezji
ile razy już pisałem do szuflady
nie policzę tych rymów tysiące
ile lat odgadywałem życia szarady
może policzę bo to tylko miesiące
dzisiaj znów naostrzyłem moje piórko
i umoczyłem w czarnym atramencie
aby uchwycić to coś w momencie
a liczne słowa zapełniają twoje biurko
kiedy codziennie listy odbieram
ukradkiem łzę ostatnią wycieram
i znów jestem jak natchniony
piszę do ciebie tak wzruszony
i nie czuję już tak tej samotności
a tym bardziej serca osamotnienia...
w twoim słońcu nie szukam cienia
tyle w nim ciepła co dzień i miłości
a góra wdzięczności już się piętrzy
jakby chciała nieba uchwycić za obłoki
ja co dzień z tobą nowe stawiam kroki
po moście nadziei z kolorowej tęczy
nie policzę tych rymów tysiące
ile lat odgadywałem życia szarady
może policzę bo to tylko miesiące
dzisiaj znów naostrzyłem moje piórko
i umoczyłem w czarnym atramencie
aby uchwycić to coś w momencie
a liczne słowa zapełniają twoje biurko
kiedy codziennie listy odbieram
ukradkiem łzę ostatnią wycieram
i znów jestem jak natchniony
piszę do ciebie tak wzruszony
i nie czuję już tak tej samotności
a tym bardziej serca osamotnienia...
w twoim słońcu nie szukam cienia
tyle w nim ciepła co dzień i miłości
a góra wdzięczności już się piętrzy
jakby chciała nieba uchwycić za obłoki
ja co dzień z tobą nowe stawiam kroki
po moście nadziei z kolorowej tęczy

My rating
My rating